23 01/11
10:49

Do trzech razy sztuka…

Parkuję na Groniku. Plecak, sprzęt i jakoś tak bez chęci kieruję się w stronę Doliny Małej Łąki. W górze wisi mgła, która nie daje nadziei na pogodowe okno. Ach te serwisy meteo zawsze to samo. Po zejściu z jezdni wywijam takiego orła jak Orzeł z Wisły no może prawie. Myślę no ładnie się zaczyna. Szukam jakiejkolwiek wymówki aby olać całe to wyjście w góry. Nie wiem jakim cudem docieram do skraju Wielkiej Polany.

Spoglądam w stronę Małołąckiej Turni do której czuję słabość z powodu wspaniałych dróg zimowych. Dochodzę do żlebu, który wyprowadza mnie na skraj Świstówki. Spoglądam na Wielką Turnię no no robi wrażenie. Przede mną ślady na śniegu ale jakby z wczoraj. Ciekawe czy na samą przełęcz. W międzyczasie aparat odmawia posłuszeństwa. Siadło jego zasilanie. Wyjmuje baterie robię reset i o dziwo po odłączeniu gripa wszystko wraca do normy. Jest cisza, błękitne niebo i pustka wokół mnie.


Później tą ciszę zakłócą odgłosy z Wielkiej Krokwi. Chyba zaczynają się kwalifikacje do turnieju. Wychodzę trochę wyżej Przełęczy pod Kopą Kondracką i tam w sumie na całej długości spotykam kilka osób. Powrót tą samą trasą.

Więcej zdjęć na stronie www. Mile widziane uwagi. Pozdrawiam Manfred