01 09/14
16:59

Arrivederci al prossimo anno cz. 6 ostatnia

Nie jest moją ścieżką dziś wyjście w góry a powrót. Po kilku dniach spędzonych na najwyższych obrotach żegnamy się z Alpami. Alpy żegnają nas piękną pogodą słoneczną taką italiańską. Pozostaje nam zejście szlakiem niebieskich lin do połączenia 9z8z7.

W słońcu ciepło i sucho w cieniu zimno i ślisko. Mijamy schron po prawej stronie z moich informacji wynika, że nie wiem przez kogo zbudowany. Po drodze zabieram trzy płaskie kamienie. Dziś spoglądam na nie. Służą mi za podstawki dziś taka ich rola. Wreszcie jestem przy krówskim domku. Po iluś tam dniach mogę w końcu umyć się choć trochę. Następnie dostrzegam kumpli starych zaprawionych w boju biwakowców. Kawa i wygrzewanie się w słońcu oraz pakowanie.

Powoli opuszczamy piękną dolinę i schodzimy do samochodu Marka. A w nim pod siedzeniem piwo, które zostawiłem przed wyjściem. Butelka tego trunku smakuje mi wyśmienicie. Na polanie robimy jeszcze pamiątkowe zdjęcie. Biwak Monterosa wita nas. Rozbijamy namiot, krzątamy się każdy w swoją stronę. Zakupy, browary, jedzenie. W miejscowym sklepiku kupuję sobie trzy brzoskwinie. Niestety mam tak spękane wargi, że nie mogę ich skonsumować kurwa mać.

Pamiętam z poprzednich wyjazdów, że na taki stan pomaga tylko i wyłącznie buteleczka piwa sztuk cztery plus jeden. Ten jeden jest w gratisie od Bogdana. Dziękuję serdecznie i na znak zadowolenia właśnie ją jako pierwszą otwieram i wznoszę toast za szczęśliwe zakończenie naszej wyprawy. Dyskutujemy do późnego wieczora na różne waszkie tematy. Są plany na przyszłe wyjazdy. Jest też pobudka dnia następnego pakowanie i kawa w miejscowej kafejce wraz z przepysznymi ciastkami. Wsiadamy do samochodu i zaczyna się trasa powrotna.

Dziękuję serdecznie Markowi, który bezpiecznie nas w obie trasy zawiózł. Za to, że towarzyszył mi w schronisku i cierpliwe wyręczał w dogadywaniu się z tubylcami. Dziękuję za towarzystwo podczas drugiego wejścia na Castor. Oraz za inne rzeczy których już nie pamiętam ale za które serdecznie dziękuję.

Dziękuję Majerowi za to, że wespół z Markiem opracowali do perfekcji plan pobytu ataku hehheeh ataku brzmi groźnie na wszystkie wierzchołki. Dzięki za towarzystwo na tylnym siedzeniu samochodu Marka. Dziękuję za nauczenie mnie tego wiązania się liną. Oraz za inne rzeczy których już nie pamiętam ale za które serdecznie dziękuję.

Dziękuję Bogdanowi za opowiadania którymi nas raczył przez cały wyjazd. Za czekoladę którą nas poczęstował. Za dowcip i dobre samopoczucie i niebywałą wytrwałość w wejściu na Castor. Oraz za inne rzeczy których już nie pamiętam ale za które serdecznie dziękuję.

Dobra bo się nudno robi. Na ostatek przepraszam za styl pisania i z górskim pozdrowieniem Hejjjjjjj